Kiedyś, wiele lat temu… no dobrze, będę precyzyjny – w 1998 roku byłem w Indiach i udało mi się dotrzeć do Puriu, do leprozorium prowadzonego przez nieodżałowanego ojca Mariana Żelazka. To niesamowite miejsce, dające ludziom coś czego nie można kupić za żadne pieniądze – nadzieję.
Mali łatwo porównać do Indii – równie kolorowe, równie ubogie i równie wciągające. To niesamowity kraj i świetny pomysł na pierwszą, samodzielną wyprawę do Prawdziwej Afryki. A do tego obłędnie fotogeniczny.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zamknij