Madagaskar: koniec spektaklu…
Wszystko wskazywało na to, że wyjazd w celu obserwacji całkowitego zaćmienia Słońca na Madagaskar zakończy się sukcesem. Teraz wiemy, że sukces jest połowiczny.
Pierwsza faza rozpoczęła się przy słonecznej pogodzie i mało zachmurzonym niebie. Spokojnie rejestrowaliśmy poszczególne etapy, kiedy księżyc powoli nasuwał się na tarczę słoneczną. Zbliżała się faza końcowa, za kilkanaście minut słońce miało zostać zasłonięte całkowicie i… pojawiła się ogromna chmura, która przesłoniła zachodni horyzont. Niestety nie było nam dane zobaczyć tarczy słonecznej, za to oglądaliśmy to wszystko, co działo się dookoła. W ciągu kilkudziesięciu sekund zapadł prawie zupełny zmrok. Zjawisko przypominało zachód słońca, jednak efekt obejmował 360 stopni horyzontu. Pojawiły się gwiazdy. Temperatura spadła do około 16 stopni. Wszyscy z patrzyliśmy urzeczeni. Słychać było pojedyncze trzaski migawek aparatów.
Jest godzina 17:15 czasu miejscowego, słońce powoli zachodzi, widać jedynie niewielki rogalik na tarczy słonecznej w okolicy godziny 13. Pakujemy rzeczy i jeszcze dzisiaj ruszamy w drogę powrotną, do Fianarantsoa i dalej do Antananariwy. Astronomowie powili składają swój sprzęt. Teleskopy z powrotem idą do drewnianych skrzynek. Może przydadzą się w czasie kolejnego zaćmienia, już za półtora roku, które będzie widoczne w Australii i RPA.
21.06.2001