Madagaskar: zostało niecałe 5 godzin…
Jest godzina 12.00 naszego czasu, w Polsce godzina wcześniej. Cały obóz przygotowuje się do obserwacji zaćmienia.
Ostatnia noc była dla nas najcięższa z dotychczas spędzonych na Madagaskarze. Swoją obecnością „zaszczyciło” nas wojsko, które chciało usunąć nas z miejsca obserwacji. Ten niefortunny pomysł argumentowali tym, że okolica jest niebezpieczna dla białych turystów.
Po długich dyskusjach udało nam się w końcu dojść do porozumienia, podpisaliśmy oświadczenie, w którym wzięliśmy odpowiedzialność za siebie na własne barki. Ta wizyta zaniepokoiła nas jednak do tego stopnia, że postanowiliśmy wystawić nocne warty. Perspektywa utraty drogiego sprzętu była wystarczająco przerażająca…
Dwójkami, w 2 i pół godzinnych cyklach pilnowaliśmy obozu przez całą noc. Na szczęście nic się nie wydarzyło, zmarzliśmy jednak, ponieważ w nocy temperatura spadał do 13 stopni i zaczął wiać bardzo mocny wiatr. Całe niebo zasnute było grubymi chmurami, a po powierzchni ziemi przesuwały się z ogromną prędkością mlecznobiałe mgły.
Rano większa cześć nieba pokryta była chmurami. Jedliśmy śniadanie w niezbyt dobrych nastrojach. Około południa nieco rozchmurzyło się. Ciągle jednak czekamy na pozostałą grupę uczestników wyprawy. Kiedy wrócą auta terenowe będzie można w szybkim tempie przemieścić się w inne miejsce, gdzie chmur będzie mniej. Cały czas mamy taką nadzieję…
21.06.2001