logo
  • BIO
  • NOWE
  • REPO
  • STREET
  • PODRÓŻE
  • WARSZTATY
  • PUBLIKACJE
    • KSIĄŻKI
  • BLOG
  • SHOP
    • Travel
    • Cycling
    • Landscape
    • Portrait
    • Photo – workshop
    • —————
    • Polityka prywatności
    • Regulamin zakupów
    • Twoje konto
logo
0
  • BIO
  • NOWE
  • REPO
  • STREET
  • PODRÓŻE
  • WARSZTATY
  • PUBLIKACJE
    • KSIĄŻKI
  • BLOG
  • SHOP
    • Travel
    • Cycling
    • Landscape
    • Portrait
    • Photo – workshop
    • —————
    • Polityka prywatności
    • Regulamin zakupów
    • Twoje konto
Share
Date 20 czerwca 2001
Author Piotr Trybalski
Categories Madagaskar

Madagaskar: czekając na zaćmienie

Od dwóch dni jestem w miejscu, z którego będziemy obserwować całkowite zaćmienie Słońca. Razem z astronomami z Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego z Niepołomic przygotowujemy sprzęt potrzebny do obserwacji zaćmienia.

Prowadzimy także badania meteorologiczne. Razem ze mną od grupy odłączył się Maciek Maciejowski, testujemy sprzęt satelitarny i przygotowujemy się do transmisji. Pozostali uczestnicy wyprawy wyjechali w rejon parku narodowego Isalo.

Zły stan dróg pokrzyżował nasze plany dotarcia z Manakary bezpośrednio do Ihosy. Musieliśmy powracać tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. Z tego powodu nasza wyprawa straciła możliwość przejazdu przez fragment dziewiczych rejonów wyspy. Nic to jednak, jesteśmy w miejscu obserwacji i czekamy, co stanie się jutro…

Zanim tu dotarliśmy, 18 czerwca odwiedziliśmy przepiękny park narodowy Ranomafana, położony na wysokości ok. 1500 m n. p. m. w sercu tropikalnego lasu. Dotarliśmy tam późnym wieczorem, rozbiliśmy namioty i dość szybko zapadliśmy w sen. Poranek był słoneczny, ale mglisty. Szybko załatwiliśmy sprawy formalne i z wynajętym przewodnikiem udaliśmy się na zwiedzanie parku. Niestety, z braku wolnego czasu mogliśmy zrealizować jedynie 3-godzinną trasę, ale atrakcji było i tak co nie miara. Wąską ścieżką posuwaliśmy się z mozołem w górę, zatrzymując się co jakiś czas, wysłuchując krótkich prelekcji naszego przewodnika na temat określonych roślin i zjawisk zachodzących w lesie tropikalnym. Największą atrakcją parku były na pewno lemury. Tych małych, roślinożernych zwierzaków, żyje w tamtejszych lasach tropikalnych 12 gatunków. Nam udało się zobaczyć tylko cztery. Poświęciliśmy sporo czasu na fotografowanie i podglądanie ich zwyczajów. Lemury nie zwracały na nas uwagi – pozowały, jadły, bawiły się i droczyły. Były bardzo wdzięcznym obiektem fotografowania. Z uczuciem niedosytu musieliśmy opuścić park i po krótkiej kąpieli w pobliskich gorących źródłach, zasilanych wodami geotermalnymi udaliśmy się w dalszą drogę, do Fianarantsoa, gdzie grupa astronomów miała zostawić nam wiadomość co do dokładnego położenia miejsca obserwacji.

„19 km na południe od Ihosy, drogą numer 13″ – taką wiadomość przekazał nam zaprzyjaźniony ksiądz z misji we Fianarantsoa. Byliśmy odrobinę zaskoczeni zwięzłością informacji, ale postanowiliśmy odszukać oczekującą na nasze przybycie grupę. 19 czerwca, we wtorek rano, wyruszyliśmy w kierunku południowym drogą nr 7, jedną z nielicznych dróg asfaltowych na Madagaskarze. Krajobraz dosyć szybko zmieniał się na półpustynny. Z Ranomafana wyjeżdżaliśmy otoczeni tropikalnym lasem, teraz, po przejechaniu około 300 km las zniknął zupełnie, zastąpiony przez zupełnie żółte o tej porze roku trawy oraz pojedyncze, pozbawione liści drzewa. Na horyzoncie królowały nagie skały, pojedyncze, kilkusetmetrowej wysokości ostańce, krajobraz bliski bardziej równinom Stanów Zjednoczonych niż – w naszym mniemaniu – Madagaskarowi. Po następnych kilkudziesięciu kilometrach okolica znów zmieniła się i zaczęła przypominać nasze Bieszczady, z połoninami i kopiastymi wzgórzami. Wszystko jednak w dużo większej skali.

Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy w końcu do Ihosy. Miasteczko było jednym z ostatnich na naszej drodze na miejsce obserwacji postanowiliśmy zrobić niezbędne zakupy.

I kolejny raz okazało się, że świat jest bardzo mały, bowiem w miasteczku spotkaliśmy kierowców, którzy wieźli grupę astronomów z Antananariwy. Wytłumaczyli nam, jak dotrzeć do miejsca obozowiska. Po dokładnie 19 kilometrach dotarliśmy w miejsce przedziwne, krajobraz zaskoczył nas ponownie. Nikt nie spodziewał się, że w sercu Madagaskaru przyjdzie nam obserwować zaćmienie w miejscu, które do złudzenia przypomina wielkie stepy Mongolii…

Jest wczesny wieczór, poprzedzający dzień obserwacji. Nasz obóz leży dokładnie na szerokości 46o02” S i długości 22o27” E. Zewsząd otaczają nas niewysokie trawy, płaskowyż, na którym rozbiliśmy namioty położony jest na wysokości około 1050 metrów. Widoczność sięga kilkudziesięciu kilometrów. Jesteśmy zupełni sami. Namiot, w którym piszę te słowa, co chwilkę szarpie porywisty wiatr. Całkiem niedawno przeszedł deszcz. Spadł z chmur, których o tej porze, w tym rejonie nie powinno być. Jest zimno, około 10 stopni.

Mam nadzieję, że jutro stanie się cud i będzie słoneczny dzień. Wszyscy mamy taką nadzieję…

20.06.2001

TAGS Madagaskar
Prev Post
Madagaskar: o Wielkim Bracie, wizycie króla i przyjaźni polsko-malgaskiej
Next Post
Madagaskar: zostało niecałe 5 godzin...

Related

Warsztaty fotograficzne w roku 2018
Adobe LightroomIslandiaKubaMadagaskarWarsztaty fotograficzneWietnam
Warsztaty fotograficzne w roku 2018
I wreszcie Madagaskar!
fotowyprawaMadagaskar
I wreszcie Madagaskar!
Zapisy na warsztaty fotograficzne w 2026 roku
Aktualności
Zapisy na warsztaty fotograficzne w 2026 roku
Footer image
Piotr Trybalski - fotograf, pisarz, reporter
Cześć, nazywam się Piotrek Trybalski, zajmuję się tym, co w mowie angielskiej określa się mianem “photojournalism”, zaś w naszej – fotografuję i piszę, zazwyczaj w podróży. Wiele lat temu stworzyłem OnetPodróże, pisałem i fotografowałem m.in dla: “Outside”, „Polityka”, “Przekrój” „National Geographic”, National Geographic Traveler, „Podróże”, „Focus Historia”, „Magazynu Górskiego”, „Ski”, “Witaj w podróży”. Jestem autorem książek, m.in. „Fotograf w podróży”, “Podróże z Adrenaliną”, “Ja, pustelnik“, "Gdyby to nie był Everest,,,", prowadzę warsztaty fotograficzne i fotowyprawy.
©2026 PIOTR TRYBALSKI
Moja nowa książka
Andrzej Zawada himalaista biografia

Leszek Cichy zimowy Everest

Zimowa wyprawa na K2 Polska



Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Pod moją redakcją

Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.

Drag to scroll

Dismiss
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zamknij