Madagaskar: czekając na zaćmienie
Od dwóch dni jestem w miejscu, z którego będziemy obserwować całkowite zaćmienie Słońca. Razem z astronomami z Młodzieżowego Obserwatorium Astronomicznego z Niepołomic przygotowujemy sprzęt potrzebny do obserwacji zaćmienia.
Zły stan dróg pokrzyżował nasze plany dotarcia z Manakary bezpośrednio do Ihosy. Musieliśmy powracać tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. Z tego powodu nasza wyprawa straciła możliwość przejazdu przez fragment dziewiczych rejonów wyspy. Nic to jednak, jesteśmy w miejscu obserwacji i czekamy, co stanie się jutro…
Zanim tu dotarliśmy, 18 czerwca odwiedziliśmy przepiękny park narodowy Ranomafana, położony na wysokości ok. 1500 m n. p. m. w sercu tropikalnego lasu. Dotarliśmy tam późnym wieczorem, rozbiliśmy namioty i dość szybko zapadliśmy w sen. Poranek był słoneczny, ale mglisty. Szybko załatwiliśmy sprawy formalne i z wynajętym przewodnikiem udaliśmy się na zwiedzanie parku. Niestety, z braku wolnego czasu mogliśmy zrealizować jedynie 3-godzinną trasę, ale atrakcji było i tak co nie miara. Wąską ścieżką posuwaliśmy się z mozołem w górę, zatrzymując się co jakiś czas, wysłuchując krótkich prelekcji naszego przewodnika na temat określonych roślin i zjawisk zachodzących w lesie tropikalnym. Największą atrakcją parku były na pewno lemury. Tych małych, roślinożernych zwierzaków, żyje w tamtejszych lasach tropikalnych 12 gatunków. Nam udało się zobaczyć tylko cztery. Poświęciliśmy sporo czasu na fotografowanie i podglądanie ich zwyczajów. Lemury nie zwracały na nas uwagi – pozowały, jadły, bawiły się i droczyły. Były bardzo wdzięcznym obiektem fotografowania. Z uczuciem niedosytu musieliśmy opuścić park i po krótkiej kąpieli w pobliskich gorących źródłach, zasilanych wodami geotermalnymi udaliśmy się w dalszą drogę, do Fianarantsoa, gdzie grupa astronomów miała zostawić nam wiadomość co do dokładnego położenia miejsca obserwacji.
„19 km na południe od Ihosy, drogą numer 13″ – taką wiadomość przekazał nam zaprzyjaźniony ksiądz z misji we Fianarantsoa. Byliśmy odrobinę zaskoczeni zwięzłością informacji, ale postanowiliśmy odszukać oczekującą na nasze przybycie grupę. 19 czerwca, we wtorek rano, wyruszyliśmy w kierunku południowym drogą nr 7, jedną z nielicznych dróg asfaltowych na Madagaskarze. Krajobraz dosyć szybko zmieniał się na półpustynny. Z Ranomafana wyjeżdżaliśmy otoczeni tropikalnym lasem, teraz, po przejechaniu około 300 km las zniknął zupełnie, zastąpiony przez zupełnie żółte o tej porze roku trawy oraz pojedyncze, pozbawione liści drzewa. Na horyzoncie królowały nagie skały, pojedyncze, kilkusetmetrowej wysokości ostańce, krajobraz bliski bardziej równinom Stanów Zjednoczonych niż – w naszym mniemaniu – Madagaskarowi. Po następnych kilkudziesięciu kilometrach okolica znów zmieniła się i zaczęła przypominać nasze Bieszczady, z połoninami i kopiastymi wzgórzami. Wszystko jednak w dużo większej skali.
Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy w końcu do Ihosy. Miasteczko było jednym z ostatnich na naszej drodze na miejsce obserwacji postanowiliśmy zrobić niezbędne zakupy.
I kolejny raz okazało się, że świat jest bardzo mały, bowiem w miasteczku spotkaliśmy kierowców, którzy wieźli grupę astronomów z Antananariwy. Wytłumaczyli nam, jak dotrzeć do miejsca obozowiska. Po dokładnie 19 kilometrach dotarliśmy w miejsce przedziwne, krajobraz zaskoczył nas ponownie. Nikt nie spodziewał się, że w sercu Madagaskaru przyjdzie nam obserwować zaćmienie w miejscu, które do złudzenia przypomina wielkie stepy Mongolii…
Jest wczesny wieczór, poprzedzający dzień obserwacji. Nasz obóz leży dokładnie na szerokości 46o02” S i długości 22o27” E. Zewsząd otaczają nas niewysokie trawy, płaskowyż, na którym rozbiliśmy namioty położony jest na wysokości około 1050 metrów. Widoczność sięga kilkudziesięciu kilometrów. Jesteśmy zupełni sami. Namiot, w którym piszę te słowa, co chwilkę szarpie porywisty wiatr. Całkiem niedawno przeszedł deszcz. Spadł z chmur, których o tej porze, w tym rejonie nie powinno być. Jest zimno, około 10 stopni.
Mam nadzieję, że jutro stanie się cud i będzie słoneczny dzień. Wszyscy mamy taką nadzieję…
20.06.2001