logo
  • BIO
  • NOWE
  • REPO
  • STREET
  • PODRÓŻE
  • WARSZTATY
  • PUBLIKACJE
    • KSIĄŻKI
  • BLOG
  • SHOP
    • Travel
    • Cycling
    • Landscape
    • Portrait
    • Photo – workshop
    • —————
    • Polityka prywatności
    • Regulamin zakupów
    • Twoje konto
logo
0
  • BIO
  • NOWE
  • REPO
  • STREET
  • PODRÓŻE
  • WARSZTATY
  • PUBLIKACJE
    • KSIĄŻKI
  • BLOG
  • SHOP
    • Travel
    • Cycling
    • Landscape
    • Portrait
    • Photo – workshop
    • —————
    • Polityka prywatności
    • Regulamin zakupów
    • Twoje konto
Share
Date 18 czerwca 2001
Author Piotr Trybalski
Categories Madagaskar

Madagaskar: o Wielkim Bracie, wizycie króla i przyjaźni polsko-malgaskiej

Dzisiaj plan dnia napięty do granic możliwości. Wstaliśmy wprawdzie później niż planowaliśmy, ale jazda dała nam się we znaki. Około 10.00 planowaliśmy wyruszyć wraz z miejscowymi rybakami na połów, w morze.

Pogoda była taka sobie, stąd nie byliśmy do końca przekonani co do szans realizacji tego pomysłu. A wszystko przez Michaela, 22-letniego Malgasza, podróżującego z nami od początku wyprawy. Chłopak jest naszym przewodnikiem i tłumaczem, jego pomoc w znacznym stopniu ułatwia nam kontakty z miejscowymi, a czasami dzięki niej udaje się załatwić różne inne rzeczy. I tak właśnie dzięki Michaelowi już za chwilę mamy wyruszyć w morze trzema dłubankami, łodziami, ręcznie wyrabianymi z jednego pnia drzewa za pomocą ognia i siekiery, długimi na kilka metrów. O umówionej godzinie jesteśmy na miejscu. Rybacy czekają cierpliwie na waza – jak na Madagaskarze nazywa się białych – uszczelniając w międzyczasie szpary.

Oprócz rybaków jest też grupka kobiet i dzieci z zaciekawieniem przyglądających się rozwojowi wydarzeń. A za chwilę będzie się działo! Trzy łodzie zepchnięte na wodę czekają. Powoli „instalujemy się” na przestrzeni szerokiej na pół metra dłubanki. Kiedy dwie łodzie mozolnie walczą z falami, trzecia łódź zupełnie niespodziewanie nabiera wody i bezceremonialnie idzie na dno! Krzysztof i Adam z przerażeniem próbują wydostać się z tonącej jednostki. Ich niezgrabne starania wywołują salwy śmiechu zarówno wśród rybaków, jak i zgromadzonej na brzegu publiczności. W końcu przemoczonym udaje się wydostać na brzeg. Tymczasem pozostałe dwie łodzie przechodzą strefę największych fal i wpływają na spokojną wodę.

Kiedy wodnym atrakcjom stało się zadość, cały obóz rozpoczął przygotowania do przyjęcia… króla wioski! Nikt nie przypuszczał, że jesteśmy pierwszymi białymi turystami, którzy dotarli do Masianaki. Przez to czuliśmy się jak odkrywcy i zupełnie inaczej zaczęliśmy traktować wyprawę. To było naprawdę niesamowite uczucie, które ciężko jest porównać z jakimkolwiek innym. W związku z tym faktem zarówno mer, jak i król wioski postanowili zaszczycić nas swoją obecnością.

W wiosce musiało być dosyć głośno o nas i o wizycie, ponieważ już od południa – a wizyta była zapowiedziana na 15.00 – wokół naszego obozowiska zaczęły gromadzić się tłumy. Po krótkim czasie nasza sytuacja była niewiele lepsza od położenia uczestników programu BB. Dookoła tłum, a my w swoich codziennych sytuacjach: ktoś śpi, ktoś coś czyta, gotuje, rybacy przynoszą langusty i ryby. Każdy nasz ruch jest obserwowany, każda czynność komentowana. Co chwilę wybuchają salwy śmiechu.

Około 16.00 pojawił się król oraz mer w towarzystwie swoich doradców. Dookoła namiotów czekało wówczas prawie dwustu mieszkańców wioski. Rozpoczęła się ceremonia powitania. Wszyscy przedstawiali się sobie wzajemnie, po czym zaczęły się przemówienia. Na tym etapie nieoceniony okazał się Michael, który szybciutko tłumaczył słowa mera. Wioska była bardzo dumna z tego, że zjawiliśmy się. Ubolewała, że na tak krótko. Mer przepraszał, że nie mogli zjawić się wszyscy (ok. 15 tys. osób…), ale jak wiadomo, mieli swoje codzienne obowiązki. Były jeszcze słowa o przyjaźni, wzajemnej pomocy, a wszystko to w potokach deszczu, bezlitośnie lejącego z zachmurzonego nieba. Nasze przemówienie nie było aż tak długie, ale za to zakończyliśmy je poczęstunkiem. Pewnie po raz pierwszy w życiu i najprawdopodobniej ostatni, król wraz ze świtą miał okazję posmakować polskiego chleba. Wieźliśmy go z kraju, licząc, że dojdzie do sytuacji, w której okaże się przydatny. W obieg poszedł też kubek rumu oraz owoce.

Na zakończenie ceremonii powitania król pobłogosławił naszą wyprawę i życzył nam powodzenia, bezpiecznej podróży i powrotu do domu. W ramach przyjaźni polsko-malgaskiej, jak to bywa w tamtejszym zwyczaju, wręczyliśmy królowi niewielki podarunek w postaci zwitka banknotów i ceremonia zakończyła się na dobre. Całe towarzystwo momentalnie rozeszło się, a my pozostaliśmy pełni wrażeń, zaskoczeni i po trosze zszokowani, nikt bowiem nie przypuszczał, że przyjdzie nam gościć prawdziwego króla…

Manasiaka, 16.06.2001

TAGS Madagaskar
Prev Post
Madagaskar: gdzie nigdy nie było... turystów
Next Post
Madagaskar: czekając na zaćmienie

Related

Warsztaty fotograficzne w roku 2018
Adobe LightroomIslandiaKubaMadagaskarWarsztaty fotograficzneWietnam
Warsztaty fotograficzne w roku 2018
I wreszcie Madagaskar!
fotowyprawaMadagaskar
I wreszcie Madagaskar!
Zapisy na warsztaty fotograficzne w 2026 roku
Aktualności
Zapisy na warsztaty fotograficzne w 2026 roku
Footer image
Piotr Trybalski - fotograf, pisarz, reporter
Cześć, nazywam się Piotrek Trybalski, zajmuję się tym, co w mowie angielskiej określa się mianem “photojournalism”, zaś w naszej – fotografuję i piszę, zazwyczaj w podróży. Wiele lat temu stworzyłem OnetPodróże, pisałem i fotografowałem m.in dla: “Outside”, „Polityka”, “Przekrój” „National Geographic”, National Geographic Traveler, „Podróże”, „Focus Historia”, „Magazynu Górskiego”, „Ski”, “Witaj w podróży”. Jestem autorem książek, m.in. „Fotograf w podróży”, “Podróże z Adrenaliną”, “Ja, pustelnik“, "Gdyby to nie był Everest,,,", prowadzę warsztaty fotograficzne i fotowyprawy.
©2026 PIOTR TRYBALSKI
Moja nowa książka
Andrzej Zawada himalaista biografia

Leszek Cichy zimowy Everest

Zimowa wyprawa na K2 Polska



Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Pod moją redakcją

Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.

Drag to scroll

Dismiss
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zamknij