logo
  • BIO
  • NOWE
  • REPO
  • STREET
  • PODRÓŻE
  • WARSZTATY
  • PUBLIKACJE
    • KSIĄŻKI
  • BLOG
  • SHOP
    • Travel
    • Cycling
    • Landscape
    • Portrait
    • Photo – workshop
    • —————
    • Polityka prywatności
    • Regulamin zakupów
    • Twoje konto
logo
0
  • BIO
  • NOWE
  • REPO
  • STREET
  • PODRÓŻE
  • WARSZTATY
  • PUBLIKACJE
    • KSIĄŻKI
  • BLOG
  • SHOP
    • Travel
    • Cycling
    • Landscape
    • Portrait
    • Photo – workshop
    • —————
    • Polityka prywatności
    • Regulamin zakupów
    • Twoje konto
Share
Date 15 czerwca 2001
Author Piotr Trybalski
Categories Madagaskar

Madagaskar: aktywny dzień na Mauritiusie

Pobudka o 7.30 była dla niektórych z nas nie lada wyzwaniem. Po dniu pełnym wrażeń z oporem opuszczaliśmy łóżka. Szybki prysznic, śniadanie i dzień zaczyna się na całego.
Dzisiaj postanowiliśmy zrobić rozgrzewkę przed zbliżającym się trampingiem po Czerwonej Wyspie. Wynajętym samochodem udaliśmy się na wycieczkę.

Zobaczyć rafę to nie jest trudne zadanie, zwłaszcza na Mauritiusie. O wiele trudniej znaleźć miejsce, gdzie fale morskie dochodzą do samego brzegu, nie zatrzymywane przez barierę koralowców. Aby sprawdzić, jak naprawdę wygląda kipiel i kilkumetrowe fale, udaliśmy się na plażę Gris Gris w okolicy miejscowości Souillac. Wrażenie zrobiły na nas ogromne nisze abrazyjne, wycinane przez rozszalały żywioł morski, z impetem uderzający w brzeg. Równie wielkie wrażenie wywarła na nas zatoka Baie du Cap. W tym miejscu rozwinęła się szczególnie bujna roślinność, obserwowaliśmy mnóstwo ptaków. Ponadto wysokie klify wskazywały na równie wielką aktywność fal morskich jak w poprzednim oglądanym przez nas miejscu.

…siedem kolorów Ziemi…

Seven Colours Of The Earth to szczególne miejsce na Mauritiusie. W jednym miejscu, na niewielkim obszarze, ziemia mieni się siedmioma kolorami, począwszy od jaskrawożółtego, odcienie czerwieni, poprzez szarości, odcienie stali, po kolor czarny. Wszystkiemu winne są wulkany. Większość gleb na wyspie jest pochodzenia wulkanicznego, stąd różna zawartość żelaza, a zróżnicowany stopień jego utlenienia generuje właśnie tak niesamowite widoki. Staliśmy jak urzeczeni, wpatrując się w to niepowtarzalne zjawisko.

Eksploracji ciąg dalszy: Chamarel, czyli welon, to wspaniały wodospad, wysoki na 50 metrów, zrzucający wody w środek wilgotnego lasu podzwrotnikowego. Wpatrywaliśmy się z zachwytem w jego szalejący „welon” i na chwilę poczuliśmy, że jesteśmy w prawdziwym rajskim ogrodzie…

W dolinie Czarnej Rzeki nie dane nam było zobaczyć… czegokolwiek. W najgłębszym wąwozie na wyspie panowała totalna mgła. Biała, mleczna ściana skutecznie przesłoniła wszystko przed nami i za nami. Chyba na osłodę naszego rozczarowanie nagle pojawił się makak, mała małpka, i z zaciekawieniem wpatrywała się w naszą grupkę. Chwila konsternacji i już małpiszon trzymał w łapie banana. Zadowolony pomachał ogonem hojnym turystom i rozpłynął się we mgle.

Kiedy część uczestników wyprawy eksplorowała nieznane zakątki wyspy, inna grupa odważnie stawiała czoła falom oceanu, płynąc z Mio, rybakiem z wyspy, w kierunku rafy koralowej. Zaopatrzeni w ABC, czyli maskę, rurkę i płetwy, zerkaliśmy z niepokojem w zachmurzone niebo. Wczorajsze ustalenia dotyczące szczegółów nurkowania niestety nie uwzględniły warunków pogodowych. Nawet astronomowie nie byli w stanie odczytać – ani z zachodzącego słońca, ani z gwiazd – co przyniesie nowy dzień. I jak na złość, poranek był dżdżysty i wietrzny. Zanim dotarliśmy do miejsca nurkowania, odrobinę się rozpogodziło. Mio sprawnie zakotwiczył łódź, założyliśmy osprzęt i raźno skoczyliśmy do krystalicznej wody.

Ciężko opisać to, co kryją wody Oceanu Indyjskiego, jeszcze trudniej opisać piękno rafy koralowej. Niestety, nie mieliśmy aparatów do zdjęć podwodnych, dlatego to, co zobaczyliśmy, pozostanie jedynie w naszej pamięci. Setki kolorowych ryb, ogromne koralowce, kolczaste jeżowce, a wszystko to na prawie białym piasku. Przeciskaliśmy się ostrożnie pomiędzy tymi podwodnymi atrakcjami, od czasu do czasu nurkując głębiej, próbując wynaleźć w dnie muszle i kawałki korala.

Wieczorem rozpoczęło się pakowanie. O 9.30 planowaliśmy wyjazd na lotnisko. Jeszcze zanim poszliśmy spać, do hotelu przyszedł faks z lotniska. Odlot samolotu na Madagaskar został opóźniony o trzy godziny…

TAGS Madagaskar
Prev Post
Madagaskar: 30 km na południe od Zwrotnika Koziorożca
Next Post
Madagaskar: gdzie nigdy nie było... turystów

Related

Warsztaty fotograficzne w roku 2018
Adobe LightroomIslandiaKubaMadagaskarWarsztaty fotograficzneWietnam
Warsztaty fotograficzne w roku 2018
I wreszcie Madagaskar!
fotowyprawaMadagaskar
I wreszcie Madagaskar!
Zapisy na warsztaty fotograficzne w 2026 roku
Aktualności
Zapisy na warsztaty fotograficzne w 2026 roku
Footer image
Piotr Trybalski - fotograf, pisarz, reporter
Cześć, nazywam się Piotrek Trybalski, zajmuję się tym, co w mowie angielskiej określa się mianem “photojournalism”, zaś w naszej – fotografuję i piszę, zazwyczaj w podróży. Wiele lat temu stworzyłem OnetPodróże, pisałem i fotografowałem m.in dla: “Outside”, „Polityka”, “Przekrój” „National Geographic”, National Geographic Traveler, „Podróże”, „Focus Historia”, „Magazynu Górskiego”, „Ski”, “Witaj w podróży”. Jestem autorem książek, m.in. „Fotograf w podróży”, “Podróże z Adrenaliną”, “Ja, pustelnik“, "Gdyby to nie był Everest,,,", prowadzę warsztaty fotograficzne i fotowyprawy.
©2026 PIOTR TRYBALSKI
Moja nowa książka
Andrzej Zawada himalaista biografia

Leszek Cichy zimowy Everest

Zimowa wyprawa na K2 Polska



Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.
Pod moją redakcją

Zobacz co jest w środku i kup. Kliknij.

Drag to scroll

Dismiss
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zamknij