Tepui 2002 – Caracas
Dotarliśmy do Caracas. Od kilkunastu godzin bezskutecznie próbujemy odebrać naszą motolotnię z lotniskowego cargo. Pomaga nam pan Paweł Woźny z Ambasady RP w Caracas.
Caracas nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia, w zasadzie cala kolonialna zabudowa w wielkim zrywie lat 70. została zburzona lub przebudowana na współczesne betonowe molochy, które straszą i nic poza tym… Miasto jest głośne i potwornie zakorkowane, nie licząc świetnego, zbudowanego przez Francuzów metra nie ma środka lokomocji, który pozwoliłby dotrzeć szybko z jednego końca miasta do drugiego. Temperatura ponad 30 stopni, duża wilgotność, huk – tak można w skrócie scharakteryzować stolicę Wenezueli.
Najciekawsza jest jednak mentalność samych Wenezuelczyków. Powoli musimy się przyzwyczajać do faktu, że w ich słowniku nie istnieje wyrażenie „nie wiem”. Tak więc każde nasze zasięgnięcie języka kończy się rzeczową odpowiedzią i to niezależnie od tego, czy chętny do pomocy rzeczywiście ma coś do powiedzenia na temat. Dziś na przykład dobre 2 godziny szukaliśmy sklepu z hamakami, zwodzeni przez różnych takich, którzy chętnie udzielali pomocy, w rzeczywistości nie mając pojęcia, gdzie rzeczony sklep się znajduje…
W ciągu wczorajszego wieczora i dzisiejszego dnia otrzymaliśmy mnóstwo ostrzeżeń od mieszkańców, abyśmy nie włóczyli się sami czy też w małych grupach, a nie daj Boże pokazywali sprzęt fotograficzny lub obnosili się z pieniędzmi. W opinii mieszkańców miasto jest bardzo niebezpiecznie. I coś w tym musi być, bowiem ciągle widujemy policję, ubrana w kamizelki kuloodporne i z długą bronią gotową do strzału. Nie kusimy wiec losu.
Dowiedzieliśmy się także, że okolica, w którą się wybieramy, w swojej zachodniej części kontrolowana jest przez bojówki partyzanckie, szalejące od lat w okolicach kopalni złota i diamentów i kolumbijskiej granicy.
Jednak największą niespodziankę sprawiła nam informacja, że na 10 października cały kraj zamierza strajkować w proteście przeciwko prezydentowi Chavezowi. Jedynie sektor energetyczny, który ostatnio został „doceniony” i otrzymał podwyżki wynagrodzeń, nie przyłączy się do strajku. Miejmy nadzieję, że nie pokrzyżuje to naszych planów.
do przeczytania następnym razem
Piotrek Trybalski, Caracas, 30 września 2002